TRANSPORT I SPEDYCJA, INTELIGENTNE TECHNOLOGIE
Jak minął pierwszy kwartał pracy elektrycznych ciężarówek w DSV?
DSV na początku roku wdrożyło do floty dwa elektryczne pojazdy ciężarowe marki Volvo Trucks, realizujące dostawy ostatniej mili na terenie aglomeracji łódzkiej. Po pierwszym kwartale eksploatacji płyną już pierwsze wnioski: wraz z rosnącym doświadczeniem kierowców rośnie efektywność energetyczna – zużycie prądu spadło w tym czasie o 14%.
Data publikacji: 01.07.2026
Data aktualizacji: 01.07.2026
Podziel się:

Coraz częściej w zapytaniach od potencjalnych klientów jednym z obowiązkowych elementów jest przedstawienie informacji na temat oferty rozwiązań z obszaru zrównoważonej logistyki. W DSV dostrzegamy tę zmianę zarówno na poziomie globalnym, jak i lokalnym. Dlatego rozwój rozwiązań z obszaru zrównoważonego rozwoju stanowi jeden z priorytetów naszej strategii biznesowej Jednym z kluczowych elementów tych działań jest rozwój naszej floty elektrycznych pojazdów ciężarowych (BEV). Już dziś DSV posiada najwięcej tego typu samochodów w Europie – mówi Kinga Daniszenko, koordynator ds. zrównoważonego rozwoju w DSV.
W ramach realizacji tej strategii na początku roku do łódzkiego oddziału DSV dołączyły dwa samochody ciężarowe VOLVO FL Electric z zabudową typu chłodnia. Zakup został zrealizowany w ramach międzynarodowego partnerstwa szwedzkiego producenta samochodów Volvo Trucks i operatora. Pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej 16 ton wykorzystywane są do prowadzenia dostaw ostatniej mili dla klientów na terenie aglomeracji. Co pokazują pierwsze doświadczenia? Sukces transformacji energetycznej zależy w równym stopniu od pojemności baterii, co od przełamywania psychologicznych barier i umiejętności kierowców.
Jak pokazują dane zebrane podczas operacji realizowanych w okresie od lutego do kwietnia 2026 r. z miesiąca na miesiąc rósł średni dzienny dystans pokonywany przez samochody:
- luty – średnio 130 km dziennie,
- marzec – 166 km dziennie,
- kwiecień – 200 km dziennie.
W rekordowym dniu pokonany dystans w przeliczeniu na samochód osiągnął 266 kilometrów. Eksperci operatora przypisują ten progres przełamaniu barier psychologicznych dyspozytorów, którzy odpowiadają za planowanie tras przejazdu.
W pierwszych tygodniach operacji dyspozytorzy zachowywali dużą ostrożność w kwestii planowania dłuższych przejazdów, z obawy przed wyczerpaniem się baterii i brakiem energii na powrót do bazy. Obecnie, po weryfikacji możliwości nowych pojazdów w praktyce, obawy te są znacznie mniejsze, a dystanse – coraz dłuższe – mówi Piotr Czajkowski, kierownik ds. floty w DSV.
Podstawowym czynnikiem, który wpływa na koszty operacyjne związane z wykorzystaniem elektrycznych samochodów ciężarowych, są umiejętności kierowców. Sposób, w jaki prowadzą oni pojazdy, ma bezpośrednie przełożenie na efektywność energetyczną. Kluczowa jest bowiem rekuperacja energii elektrycznej podczas hamowania. Wymaga to od kierowców, przyzwyczajonych do pracy z jednostkami spalinowymi, przeprogramowania głęboko utrwalonych nawyków i rzadszego używania hamulca.
Deficyt mocy na polskich drogach
Rozbudowa możliwości ładowania – zarówno przy drogach publicznych, jak i w centrach logistycznych jest kluczowym aspektem dla dalszego rozwoju wykorzystania ciężarowych pojazdów elektrycznych.
O ile bowiem logistykę miejską wspierają inwestycje operatorów, którzy coraz częściej decydują się na budowę własnej infrastruktury ładowania, np. w centrach logistycznych, tak elektryfikacja transportu dalekobieżnego jest ograniczana przez „energetyczny sufit”. Polska infrastruktura, choć rośnie (12 543 punktów ładowania w marcu 2026 r.), pozostaje skrajnie asymetryczna. Według danych GDDKiA, na MOP-ach przy drogach szybkiego ruchu dostępnych jest 487 punktów ładowania dla samochodów osobowych i zaledwie 5 dla aut ciężarowych.
Na potrzeby operacji w Łodzi zainstalowaliśmy w naszym centrum logistycznym mobilne punkty ładowania, umożliwiające zapewnienie energii dla pojazdów przy jednoczesnym zachowaniu dużej elastyczności, dzięki możliwości przeniesienia stanowisk do innej lokalizacji. Dzięki własnej infrastrukturze nasze samochody idealnie sprawdzają się w operacjach „last mile”. Aby jednak mogły wyjechać na dłuższe trasy, nie możemy ryzykować rozładowania baterii na trasie szybkiego ruchu, gdzie charakterystyka prowadzenia pojazdu jest inna. Jednostajne tempo jazdy szybciej rozładowuje akumulatory, a brak świateł drogowych – uniemożliwia korzystanie z systemu rekuperacji tak, jak ma to miejsce na terenach zurbanizowanych – wskazuje Piotr Czajkowski.
Źródło: DSV
Zobacz również


