kwiecień-maj (2/2026) / nr 47
Przejście od "wiem" do "decyduję" to dziś jedna z najważniejszych – i jednocześnie najtrudniejszych – zmian, przed jaką stają młodzi logistycy wchodzący na rynek pracy. Choć system kształcenia coraz częściej opiera się na współpracy uczelni z biznesem i zapewnia solidne podstawy teoretyczne, to właśnie moment przełożenia wiedzy na działanie pozostaje największą luką. Krótkie, symboliczne praktyki nie wystarczają – dopiero dłuższe, kilkumiesięczne staże, praca na realnych studiach przypadku i udział w projektach end-to-end pozwalają zrozumieć złożoność logistyki. A ona nie nagradza już wyłącznie znajomości procesów – wymaga zdolności podejmowania decyzji w warunkach niepewności, presji czasu i odpowiedzialności za wynik. Programy kształcenia ewoluują. Coraz wyraźniej odchodzą od klasycznego, operacyjnego ujęcia zarządzania na rzecz rozwijania kompetencji cyfrowych, projektowych oraz interpersonalnych. To przesunięcie nie jest przypadkowe – odpowiada rzeczywistości, w której logistyka funkcjonuje jako system naczyń połączonych, silnie zdigitalizowany i oparty na współpracy wielu zespołów. W efekcie rośnie znaczenie tzw. kompetencji hybrydowych, łączących wiedzę techniczną z umiejętnością działania w złożonym środowisku organizacyjnym. Jednocześnie rynek pracy wysyła wyraźny sygnał – deficyty kompetencyjne nie są już pojedynczymi lukami, lecz powtarzalnymi, systemowymi wyzwaniami. Braki kadrowe, które dotykają dziś branżę logistyczną, nie są jedynie problemem rekrutacyjnym – bezpośrednio przekładają się na tempo rozwoju organizacji, a w skrajnych przypadkach je ograniczają. Dlatego pytanie o kształcenie i rozwój kompetencji to nie temat wyłącznie akademicki, ale wymagający jeszcze większego zaangażowania ze strony przyszłych pracodawców. I właśnie tu pojawia się najciekawszy paradoks: im bardziej rośnie dostęp do wiedzy, tym większe znaczenie ma umiejętność jej wykorzystania w momencie, gdy decyzji nie da się już odłożyć na później. Owocnej lektury życzy zespół Logistics Manager!